Główne giełdowe indeksy na Starym Kontynencie zanurkowały w drugiej sesji grudnia, dyskontując tym samym poniedziałkowy wątły wzrost. Warszawa również uległa presji podaży. Na koniec dnia indeks blue chipów spadł ponad 2 proc.
Na krajowym parkiecie widać było bezradność giełdowych graczy. Psychologiczny opór w rejonie 2300 pkt. zmusił byki do złożenia broni. Brak rozstrzygnięcia w sprawie losów Europy popsuł atmosferę wśród handlujących. W związku z tym, nastroje po poniedziałkowej konferencji wyraźnie pogorszyły się. Inwestorzy uznali, bowiem, iż niewystarczająco zajęto się sprawą aktualnych problemów Hiszpanii i Włoch.
Nadzieje o nowej, zdrowej i bardziej odpornej na kryzys Europie szybko prysły, po tym, jak spotkanie na linii Merkel-Sarkozy zakończyło się „sztucznymi” deklaracjami, które tak naprawdę nie rozwiązują nawet w najmniejszym zakresie problemu zadłużenia peryferyjnych krajów strefy euro. Istniejąca sytuacja jest obecnie kulą u nogi czołowych decydentów. Przywódcy UE mieli już wiele okazji, by powstrzymać kryzys i za każdym razem im się nie udawało, a czas ucieka.
Nadzieja pozostaje po stronie Europejskiego Banku Centralnego, który może bardziej zaangażować się w proces odbudowy europejskich gospodarek(czytaj dodruk pieniędzy, emisja euro-obligacji), które pogrążone są obecnie w politycznym impasie. Cierpliwość ma jednak własne granice, które mogą być przekroczone, a wtedy można spodziewać się adekwatnej riposty od inwestorów.
S&P obserwuje i ostrzega.
Swoje trzy grosze dołożyła również agencja ratingowa S&P, która ostrzegła sześć czołowych krajów strefy euro, że istnieje ryzyko obniżki ich ratingów w efekcie pogłębiających się ekonomicznych i politycznych problemów w Europie. Najgorsze jest to, że jedynie ratingi Austrii, Belgii, Finlandii, Niemiec, Holandii i Luksemburga mogą zostać obniżone o jeden stopień. Pozostałych (szczególnym zagrożeniem jest tu Francja) mogą natomiast zostać obcięte o dwa stopnie.
Podobne ostrzeżenie później otrzymał Europejski Fundusz Stabilności Finansowej, który także znalazł się na liście obserwacyjnej. Może to oznaczać ryzyko obniżki ratingów w ciągu najbliższych 90 dni. Informacja o możliwości obniżenia ratingów nie jest dobra, bo w konsekwencji może spowodować problemy jak wzrost stóp procentowych. Konsekwencją tej decyzji jest także podniesienie kosztów obsługi długów tych państw, jak również osłabienie wiarygodności europejskiego funduszu ratunkowego (EFSF), który pomaga zagrożonym państwom. Jest też druga strona medalu. Być może to ostrzeżenie skoncentruje umysły wszystkich na uzdrowieniu gospodarki w strefie euro. Każdy może teraz być znacznie bardziej zainteresowany uzyskaniem udanego porozumienia.
KGHM mocno w dół
Kotwicą dla krajowych indeksów był także KGHM, który zakomunikował, że planuje przejęcie kanadyjskiej spółki Quadra FNX Mining Ltd. Według szacunków wstępna umowa między przedsiębiorcami spowoduje, że łączna produkcja kopalń w grupie wzrośnie o 50 proc. do 635 tys. ton miedzi elektrolitycznej w 2018 roku. Dzięki temu możliwy będzie awans KGHM na siódme miejsce wśród producentów miedzi z 10 miejsca obecnie. Analitycy są jednak zdania, że przejęcie przez KGHM kanadyjskiej spółki pogrzebie nadzieje inwestorów na dużą dywidendę.
Z kolei Prezes KGHM uspokaja i zapewnia, że dywidenda będzie przyzwoita. Niemniej akcje miedziowego koncernu zostały przecenione o blisko 8 proc. Brak istotnych danych makro powoduje, że nadal kluczowym dla zachowania giełdowych wskaźników jest szczyt przywódców Euro-Strefy 9 grudnia i decyzje po nim następujące. Z technicznego punktu widzenia indeks WIG20 znajduje się w rejonie ważnego wsparcia 2220 pkt., dlatego jest to argument do wyprowadzenia kontrataku ze strony byków. Celem strony popytowej jest powrót w rejon 2310 pkt.
Krzysztof Wańczyk
- Wykresy w czasie rzeczywistym
- Wykresy rynku Forex
- Wykresy kontraktów terminowych
- Wykresy papierów wartościowych
- Wykresy indeksów


