Jeszcze wczoraj rano mogło się wydawać, że indeksy amerykańskie przebiją definitywnie opory techniczne. Kontrakt grudniowy na indeks S&P500 ustanowił wczoraj nowy szczyt w trendzie wzrostowym, ale okazało sie to tylko chwilowym testem siły rynku po otwarciu rynku kasowego. Ruch wzrostowy został szybko powstrzymany i rozpoczęła się realizacja zysków. Pomogły w tym znacznie gorsze od oczekiwań dane ISM dla sektora usług opublikowane już po otwarciu sesji (o 16:00). Głębsze spadki pojawiły jednak dopiero w dalszej części dnia. Ostatecznie zamknięcie wypadło w pobliżu psychologicznego poziomu 1100 na S&P500. Oprócz kiepskich danych makro powodem spadków mogą być obawy związane z procesem reelekcji Bena Bernanke na stanowisko szefa Rezerwy Federalnej. Bardzo niski "ranking poparcia" (ang. approval rating) dla Bena Bernanke i dla Fedu sprzyja trwającym atakom politycznym na instytucje banku centralnego. W środę wieczorem jeden z niezależnych senatorów użył kruczka proceduralnego by zwiększyć liczbę potrzebnych głosów do zatwierdzenia renominacji Bena Bernanke z 51 do 60 na 100 (w Senacie). Mimo wszystko nadal się oczekuje, że Bernanke uzyska potrzebne poparcie, ale jego następna kadencja może stać pod znakiem walki o utrzymanie obecnej roli Fedu w systemie. Nie trzeba dodawać jak ważne dla Wall Street jest przysłowiowe utrzymanie stołka przez Bena Bernanke. Dotychczasowe działania Fedu prawdopodobnie uratowały rynki przed totalnym załamaniem (niezależnie od skutków ubocznych).
Dzisiaj w centrum uwagi będzię miesięczny raport z rynku pracy. Większość głównych rynków pozostaje w konsolidacji w oczekiwaniu na dane. W przyszłym tygodniu kalendarz danych będzie dość ubogi i stąd dzisiejsza reakcja powinna wyznaczyć kierunek na najbliższych kilka dni. Dotyczy to giełdy, walut i surowców.
Autor: Wojciech Smoleński
- Wykresy w czasie rzeczywistym
- Wykresy rynku Forex
- Wykresy kontraktów terminowych
- Wykresy papierów wartościowych
- Wykresy indeksów

